Marność

Życie jest jak bieg słońca po horyzoncie nieba. Wschód, zachód. Wschodzi i tak wędruje sobie niby powolnie, ale w rzeczywistości gna jak poparzone. Życie nasze też takie jest. Szybkie. Czasem bardzo. Szczególnie wtedy gdy wpadniemy w jego wir. Gdy zapomnimy o tym w czym się poruszamy, a skupimy się na samym poruszaniu. Bo patrz. Słońce porusza się po niebie, tak? no a my poruszamy się, żyjemy w Bożej przestrzeni, można rzec w przestrzeni Nieba. Słońce gdyby wtopiło się w niebo zostało by w nim na zawsze.. ale ono gna.. pędzi, pędzi iii znika. Za horyzontem. Leci w dół.
Czy my też tak chcemy? chcemy spaść, upaść, zniknąć?
Skupiając się na wędrówce, na cielesności, na sukcesach, na zewnętrzności, na pragnieniach, tak właśnie skończymy. Gdzieś tam pod ziemią..
po co nam to wszytko?! po co te wszystkie drogie auta, ciuchy, uroda, pokazówki, mnóstwo znajomości, sukcesy i tysiące na koncie? To wszystko to marność tego świata. Proch, pył. Który zniknie, uleci, spadnie.
Przecież my nie chcemy z nim.
My tak bardzo chcemy żyć, po prostu być.
A może tak od dziś koniec z tym gnaniem? może tak olać to wszystko za czym jeszcze dziś tak pędziłem? może czas przystanąć? może czas odetchnąć i rozejrzeć się, gdzie jak tak właściwie biegnę?
może wreszcie czas stanąć, zauważyć tą przestrzeń Nieba dzięki której przecież teraz jestem, oddycham i czytam ten tekst.. może to właśnie dziś czas to wszystko zauważyć, wreszcie zauważyć Tego dla kogo my wszyscy tu jesteśmy.
Może czas wreszcie się w NIEGO całkowicie wtopić?
By w końcu zacząć żyć.
Po prostu być.

jasnefelietony7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *