O słońcu, wietrze, uczuciach i wierze

Wiosna. Nareszcie cieplejsze dni i ćwierkające ptaki. Przez okna do domów wdzierają się pierwsze od dawna promienie słońca, rozświetlające okolice radością i nadzieją. Ten czas, gdy słońce zaczyna grzać mocniej, czas gdy zima odchodzi w cień, jest ulubionym czasem Damiana.

Nie potrzeba mi wiele. Wystarczy odrobina balkonu, jakieś wygodne krzesło iiiii SŁOŃCE! Ten moment gdy zamykam oczy, kierując głowę na padające bezpośrednio na nie promienie cudnego, wiosennego słońca jest czymś niesamowitym! Tak, wszyscy w około dziwią się, że tak wcześnie zaczynam się opalać, ale dla mnie to coś więcej niż opalanie. To czas, czerpania radości z życia, czas uwielbiania Boga w otaczającym nas pięknie świata.

Moment gdy napawasz się ciepłem słońca, gdy spoglądasz na łąki, pola, w oddali lasy uświadamia Cię o wielkości Stworzyciela. Kreator tego wszystkiego musi być przepotężny! I On rzeczywiście taki jest. Nasz Wielki Bóg.

Pierwsze opalanie w tym sezonie pomogło mi ogarnąć jeszcze jedną, bardzo istotną kwestię. Istotną, jak istotne jest słońce by przyroda mogła istnieć. Słońce gdy grzeje w twarz, bez akompaniamentu wiatru, jest tak cudne dla skóry. Ciepełko i przyjemność. Ale gdy nagle, a to z lewej, a to z prawej dmuchnie na nas wiosenny, nie w pełni jeszcze ciepły wiatr wówczas nasz skóra nie odczuwa już takiej przyjemności. Patrz, mimo iż słońce grzeje niezmiennie, z taką samą mocą, my odczuwamy je inaczej.

I to przyrodnicze zjawisko, idealnie obrazuje funkcjonowanie naszej wiary. No spójrz tylko.. Gdy nie ma przeciwności, gdy w naszym życiu spokój tak łatwo jest nam wierzyć w miłość Pana.. tak łatwo nawiązywać z Nim kontakt, prosić, dziękować, przepraszać. Gdy nic nam w życiu nie wieje, wtedy widzimy jak miłość Jezusa do nas jest WIELKA.

Jednak wystarczy parę chwil niepewności, jakieś gorsze momenty, jakieś zimne podmuchy cierpienia czy trudności i zaraz nasz stosunek do Boga ulega zmianie.. nasze UCZUCIA się zmieniają, co skutkuje zmianami w sercu.

I wiesz co? Nie ma w tym nic nienormalnego.. to jasne, że jak zimny wiatr zaczyna wiać nasza skóra odczuwa zimno. Gdy trudne momenty nas atakują, odczuwamy je w sercu.

Uczucia są w nas stale obecne, jednak nie mogą nami kierować. Wiara bowiem czym innym jest niż uczucia.. Możemy czuć wiatr, jednak wiemy, że słońce grzeje cały czas z taką samą mocą.. widzimy to.
Możemy odczuwać trudności, bóle i cierpienia, jednak wiemy, że Bóg darzy nas ciągle tą samą niesłabnącą MIŁOŚCIĄ! Darzy opieką, współczuciem, troską. Widzimy to. Jezus obdarowuje nas promieniami Swojego miłosierdzia bez względu na to czy i jaki wieje na nas wiatr.. a Jego miłość jest większa od nawet największego halnego.

Nie możemy tylko pozwolić, by uczucia uczyniły z naszych serc chorągiewki, którymi będą sterowały. Wiara jest większa od uczuć..

I niech ktoś mi powie że wiosenne opalanie jest bez sensu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *