Coraz bliżej

Msza święta w tygodniu. Nie ma nic piękniejszego od pójścia do Jezusa w dzień powszedni. Pokój, cisza i ta jeszcze głębsza świadomość, że ja, mały (mój spory wzrost nie ma tu nic do rzeczy), szary człowiek mogę być tak blisko samego BOGA, Stwórcy Wszechświata.

To tam mogę odetchnąć od tej całej nagonki świata, który znów chce dopaść mnie ze swoją wściekłą pogonią, lecz zamykając drzwi kościoła, mogę czuć się spokojnie jak nigdzie. Nie obchodzi mnie wtedy zupełnie co sądzą o mnie inni ludzie, mam gdzieś zaszczyty, pozycję i podziw tłumów.

Klęcząc naprzeciw samego JEZUSA, moje całe nieuporządkowanie, słabości, bóle i cierpienia przestają mieć znaczenie. Te pół godziny to czas tylko dla mnie i dla Niego. Tylko On i ja, nic innego nie ma znaczenia. Nie muszę już nosić tych wszystkich ciężarów, mogę je zdjąć i po prostu Jemu to wszystko zostawić.

Czas wyjścia, nogi jakoś tak lżej idą, plecy lżejsze. Serce spokojniejsze.
Idę. Dalej w ten świat, jednak już teraz bardziej świadomy Jego obecności.
A jeśli ON jest ze mną, to czy jest tu czym się przejmować?
Z tym pytaniem przemierzam kolejne metry, coraz bliżej domu.
Coraz bliżej Nieba.

___________

kup moją debiutancką książkę „Apostołowie w dresach” na: https://www.swietywojciech.pl/Ksiazki/Duchowosc/Nowa-Ewangelizacja/Apostolowie-w-dresach-Jezus-potrzebuje-wlasnie-ciebie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *